Niedaleko Krakowa, pośród wzgórz Myślenic, leży gospodarstwo, które od kilkudziesięciu lat tworzy własną historię – rodzinna farma „Raba”. Rozpoczęła skromnie, od zaledwie kilkudziesięciu rodowodowych szynszyli, sprowadzonych z renomowanej hodowli w Niemczech. Już wtedy jednak czuć było ducha ambicji i dociekliwości – pragnienia, by nie tylko utrzymywać zwierzęta, ale tworzyć linie, które budziłyby podziw w Europie. Z czasem do genetyki niemieckiej dołączyły linie kanadyjskie, duńskie i fińskie, a małe gospodarstwo rozrosło się w jedną z największych i najnowocześniejszych firm w Polsce. Tutaj nie tylko opiekuje się zwierzętami, ale zajmuje się selekcją, podnosząc rzemiosło do rangi sztuki, pisze krakow-name.eu.
Małe zwierzęta i wielkie wyzwania

W Polsce istnieją gospodarstwa, które rodzą się niezauważenie, bez głośnych zapowiedzi, by z biegiem lat stać się niewidzialnymi bohaterami swojej branży. Mowa o farmach, które zmieniają rynki, kształtują standardy, a co najważniejsze – udowadniają, że miłość do małej sprawy może prowadzić do wielkiego sukcesu. Takimi stały się polskie hodowle szynszyli: kiedyś egzotyka dla entuzjastów, a w XXI wieku ważny element polskiej kultury hodowlanej i źródło wysokiej jakości futra, po które przyjeżdża się z całej Europy. W latach 20. XXI wieku w Polsce działało 60–80 farm, stanowiących jądro nowoczesnej, krajowej szynszylnictwa.
Pierwsze próby hodowli szynszyli w kraju miały miejsce w 1957 roku. Wtedy jeszcze nikt nie myślał o lśniących skórkach na modne etole czy akcesoria futrzane – małe i urocze zwierzątka po prostu podbijały ludzkie serca. Początkowo hodowano je na sprzedaż młodych osobników jako zwierzęta domowe, co okazało się perspektywicznym pomysłem. Zwierzęta szybko zyskały popularność, a hodowcy z zapałem obserwowali, jak ich stada rosną i się mnożą. Dopiero po kilkunastu latach stało się jasne, że popyt na młode szynszyle został zaspokojony, a prawdziwa wartość tych stworzeń tkwi w ich futrze.
Próba sił dla polskich hodowli

Na początku lat 2010. w kraju działało ponad 250 farm szynszyli, a Polska uchodziła za jeden z najprężniej rozwijających się krajów w Europie pod względem liczby takich gospodarstw. Farmy i rodzinne biznesy rozwijały się różnie: jedne zwierzęta dorastały w przestronnych klatkach, inne małe, puszyste kłębuszki przemykały między rękami hodowców. Wszystkie razem tworzyły żywy obraz polskiego szynszylnictwa. Wtedy ta branża była pełna nadziei, ambicji i marzeń o przyszłości, w której polskie szynszyle staną się powodem do dumy na międzynarodowych wystawach.
Jednak z czasem okazało się, że czym innym jest utrzymywanie szynszyli i sprzedaż ich entuzjastom, a czym innym hodowanie zwierząt, których futro zadowoli przedsiębiorstwa wytwarzające wyroby najwyższej jakości. Często materiał oferowany przez hodowców był rzadki, matowy, nierównomierny pod względem długości. I nawet najbardziej troskliwi specjaliści nie mogli zagwarantować dobrego rezultatu w procesie hodowli. Z podobnymi problemami zmagali się również właściciele firmy „Raba”, którzy rozpoczęli swoją działalność w 1991 roku.
Wspólne rozwiązanie trudnych problemów
Wiele małych, rodzinnych gospodarstw nie przetrwało zmian, wynikających ze spadku światowego popytu na futra naturalne na początku XXI wieku, zaostrzenia norm weterynaryjnych oraz wymagań selekcyjnych. Koszty ekonomiczne stały się nie do udźwignięcia. Liczba aktywnych ferm szynszyli skurczyła się prawie czterokrotnie. Ci, którzy postanowili się utrzymać, tak jak „Raba”, zmienili kurs i rozpoczęli surową, niemal bezkompromisową selekcję zwierząt pod kątem jakości futra, kładąc nacisk na hodowlę zarodową.
W kwietniu 2008 roku, na terenie znanej fermy szynszyli „Raba”, zorganizowano specjalne sympozjum i dużą wystawę szynszyli, które przywieźli hodowcy z kilkudziesięciu gospodarstw w kraju. W wydarzeniu wzięli udział nie tylko rolnicy, ale i doświadczeni eksperci do oceny szynszyli. Omówiono pilne problemy i sposoby ich rozwiązania, uwzględniono listę wymagań przedsiębiorców oraz możliwości polskich gospodarstw. Wyniki przyszły szybko. W latach 20. XXI wieku skórki polskich szynszyli co roku trafiają na prestiżową aukcję futer w Kopenhadze, a chętni z Czech, Niemiec, Węgier przyjeżdżają do Polski osobiście, aby ocenić wyselekcjonowane egzemplarze. Ferma „Raba”, która utrzymuje wysokie standardy, eksportuje swoje skórki nawet do Kanady.
Życie jednej fermy

Gospodarstwo „Raba” startowało w trudnych dla kraju latach 90. XX wieku, ale w przeciwieństwie do wielu ferm szynszyli, zdołało się utrzymać. W latach 20. XXI wieku to już dość potężna firma, będąca największym centrum skupu i obróbki skórek szynszyli w Polsce. Warto zaznaczyć, że „Raba” specjalizuje się nie tylko w szynszylach – to tylko jeden z jej kierunków działalności.
Farma liczy 600 samic i 100 samców stada podstawowego o umaszczeniu „standard”, „beżowym”, „homobeżowym” oraz „czarny aksamit”. Utrzymuje się także około 80 osobników w innych kolorach: „białe Wilson”, „mozaikowe”, „fioletowe”, „ebony” i „szafirowe”. Łącznie na „Raba” żyje od 1500 do 2000 zwierząt – małych, uroczych stworzeń, z których każde ma swój charakter. I to również jest brane pod uwagę przez opiekunów.
Gdzie rosną futrzani czempioni?

Kilka razy w roku „Raba” skupuje futro z całego kraju, a proces ten zamienia się w swoiste święto dla hodowców, którzy przyjeżdżają, aby wymienić się doświadczeniami i zobaczyć najlepsze egzemplarze. Firma produkuje i sprzedaje również wszystko, co niezbędne do utrzymania szynszyli: od karm, witamin i klatek, po lekarstwa, piasek do kąpieli, poidła, a nawet obroże dla samic. Każdy detal jest przemyślany, aby zwierzęta żyły komfortowo, a hodowcy mogli z nimi pracować łatwo i z przyjemnością.
W „Raba” można też nabyć pogłowie hodowlane w całkiem przystępnych cenach: samce – 250 zł, samice – 200 zł. Szynszyle kolorowe będą droższe. Można wybrać zwierzę do rodzinnego biznesu „do serca” – nawet średniej jakości szynszyla jest wyjątkowa, ponieważ każda ma swój urok i charakter. Nawiasem mówiąc, firma oferuje również wyprawione skórki szynszyli w umiarkowanych dla kupujących cenach. Na wystawach „Raba” prezentuje osobniki o standardowym umaszczeniu oraz czarne aksamitne. Specjaliści z fermy zaznaczali, że ponieważ futro zwierząt w innych kolorach rzadko jest wykorzystywane do szycia, nie hoduje się ich w dużych ilościach.
Od tytułów krajowych do międzynarodowych

Szynszyle z fermy „Raba” żyją pod czujnym okiem sędziów z Krajowego Centrum Hodowli Zwierząt w Warszawie. Każdy odcień futra staje się przedmiotem badań: pod uwagę bierze się nie tylko wagę osobników czy długość ich sierści, ale także stan zdrowia i potencjał dziedziczny. To właśnie dzięki tej skrupulatności „Raba” uzyskała prestiżowy status fermy zarodowej już w 1996 roku, i od tego czasu stała się wzorem dla wszystkich pracujących z szynszylami w Polsce. Status ten obejmuje zwierzęta o umaszczeniu standardowym i „czarny aksamit”, a także szynszyle beżowe, które dodają farmie szczególnego uroku.
Nic dziwnego, że szynszyle „Raba” zdobywały tytuły czempionów na wystawach krajowych w Warszawie, Poznaniu, a także wielokrotnie zwyciężały na wystawach regionalnych. Firma może pochwalić się również tytułami międzynarodowymi, zdobytymi na wystawach w Brnie, Pradze i Nitrze. Tam polskie szynszyle udowodniły, że ich futro spełnia najwyższe światowe standardy.
Badania i edukacja

Warto wspomnieć, że „Raba” jest także laboratorium dydaktycznym dla polskich uniwersytetów rolniczych. Na podstawie obserwacji ich szynszyli powstały 4 doktoraty i 46 prac magisterskich. Naukowcy badali genetykę, pielęgnację, selekcję, a jednocześnie uczyli się kochać i rozumieć te małe, ale bardzo wymagające stworzenia.
Specjaliści firmy uważają perspektywy hodowli szynszyli za obiecujące. Istnieje bowiem wysokiej jakości materiał hodowlany, potężna baza do produkcji pasz i wyposażenia, a popyt na skórki stale przewyższa podaż. Producenci uzyskują coraz wyższe ceny na międzynarodowych zakupach i na prestiżowej aukcji w Kopenhadze. I choć hodowla szynszyli wymaga dużej cierpliwości i uwagi, wyniki mówią same za siebie: „Raba” stała się etalonem polskiego szynszylnictwa.
Latarnie szynszylnictwa

Farmy takie jak „Raba” są dla Polski prawdziwymi ośrodkami życia, gdzie małe szynszyle są zawsze w centrum uwagi. Zachowuje się i pomnaża unikalne linie hodowlane, dba się o zwierzęta tak, by w każdej chwili można było je zaprezentować na prestiżowej aukcji międzynarodowej. Jednocześnie – kształtuje się wizerunek polskiego szynszylnictwa na arenie światowej.
Takie gospodarstwa nie tylko przynoszą korzyści ekonomiczne, ale także zasilają naukę i edukację: wychowują przyszłych specjalistów, ustalają standardy i zasady selekcji. Nowoczesne polskie fermy hodujące szynszyle stają się centrami wiedzy, mistrzostwa i inspiracji, łącząc tradycje z nowoczesnymi technologiami. Dla Polski są to prawdziwe latarnie branży, od których zależy przyszłość całego szynszylnictwa.
