Fort pancerny główny nr 44 „Tonie” to jedna z najciekawszych budowli Twierdzy Kraków. To właśnie tamtędy przebiegała dawna droga olkuska, a przez wzgórza od strony Giebułtowa wróg mógł szybko przedrzeć się do miasta. Dlatego wraz z fortem Marszowiec, „Tonie” kontrolował dolinę Prądnika, ryglując ją ogniem bocznym. Po 1897 roku część zadań obronnych przejął nowo wybudowany fort pancerny „Pękowice”, jednak krakowskie umocnienia pełniły swoją funkcję aż do połowy XX wieku, pisze portal krakow-name.eu.
Co kryła w sobie przebudowa z lat 1883–1885?

Pierwsze umocnienia w miejscu fortu pancernego nr 44 „Tonie” były niezwykle proste. W 1878 roku usypano tam ziemny wał i wzniesiono drewniane konstrukcje. Miał to być rodzaj prowizorycznej tarczy osłonowej chroniącej ten strategiczny, a zarazem niebezpieczny kierunek. Wojskowi doskonale jednak rozumieli, że drewno i ziemia nie wytrzymają długo ostrzału nowoczesnej artylerii. Dlatego już w latach 1883–1885 fortyfikacje całkowicie przebudowano. W miejsce tymczasowego szańca wyrósł potężny fort artyleryjski – podobny do tych, które wzniesiono w Pasterniku oraz Rajsku.
Z czasem obrona fortu została jeszcze bardziej wzmocniona. Wokół fosy wzniesiono mur Carnota, który miał powstrzymać ewentualny szturm piechoty. Później go jednak rozebrano – technika wojskowa poszła do przodu, a dawne rozwiązania nie zapewniały już skutecznej ochrony. Na początku XX wieku „Tonie” przeszedł największą modernizację w swojej historii. Dawny wał artyleryjski został praktycznie przebudowany od podstaw: zmniejszono liczbę dział, a same schrony lepiej przystosowano do potrzeb piechoty.
Pancerze i wieże: nowa potęga fortu „Tonie”

Podczas modernizacji główne koszary oraz schrony ukryto pod grubą warstwą żelbetu. W niektórych miejscach ściany i stropy osiągały grubość niemal 2,5 metra. Inżynierowie dążyli do tego, by konstrukcje wytrzymały uderzenia najcięższych pocisków dużego kalibru. Dzięki temu załoga zyskała bezpieczne schronienie, a sam obiekt przeobraził się w potężną maszynę bojową.
Fortyfikacje zyskały również nowoczesne uzbrojenie:
- dwie baterie pancerne z wysuwanymi wieżami typu Senkpanzer M.2 i szybkostrzelnymi armatami;
- schron czołowy z pancerną wieżą obserwacyjną wyposażoną w przyrządy obserwacyjne Zeissa;
- kazamatę dla czterech dział, prowadzących ostrzał przez wąskie strzelnice.
Nie zrezygnowano całkowicie ze starszego uzbrojenia. W centralnej części fortu pozostawiono sześć ciężkich dział na stanowiskach otwartych. Osobną rolę odgrywały armaty przeznaczone do obrony fosy oraz bliskich podejść. Fort wyposażono także w wewnętrzną sieć łączności, która spinała wysunięte schrony, schrony pogotowia oraz główne zaplecze. Dzięki temu żołnierze mogli błyskawicznie przekazywać rozkazy nawet podczas najcięższego ostrzału.
Dlaczego fort okazał się najdroższą inwestycją?
Modernizacja i wzmocnienie fortu głównego „Tonie” kosztowały około 3 milionów koron – dwukrotnie więcej niż budowa standardowego fortu artyleryjskiego z XIX wieku. W porównaniu z mniejszymi obiektami pancernymi z tamtego okresu różnica była jeszcze bardziej uderzająca – koszt okazał się niemal siedmiokrotnie wyższy. Wynikało to z faktu, że projektanci dążyli do stworzenia jednego z najpotężniejszych punktów oporu w całej Twierdzy Kraków.
Ogromny budżet nie wystarczył jednak na realizację wszystkich planów. Fort nie otrzymał pełnowartościowych kaponier – specjalnych dzieł obronnych do ostrzału fosy. Jedynym wyjątkiem była kazamata broniąca wjazdu (gardzieli) fortu. Próbowano jeszcze doraźnie zabezpieczać słabe punkty, jednak na kompleksowe prace zabrakło funduszy. W efekcie z zewnątrz obiekt prezentował się jako potężna pancerna twierdza, ale wewnątrz nie wszystkie systemy obronne współgrały ze sobą tak, jak planowano.
Jaką bronią dysponowała załoga?

W 1914 roku fort pancerny „Tonie” uchodził za jedną z najsolidniejszych jednostek obronnych ze względu na potężne stropy i pancerze zdolne wytrzymać uderzenia ciężkich pocisków. Stacjonował tu liczny garnizon liczący ponad 400 żołnierzy i oficerów, tworząc za betonowymi murami samowystarczalne, małe wojskowe miasteczko.
Na uzbrojenie fortu składało się:
- 6 armat na otwartej baterii;
- 4 armaty w wieżach pancernych;
- 4 działa innego typu z dedykowanym zapasem amunicji;
- 4 działa w kaponierze czołowej;
- 2 działa do obrony gardzieli;
- 8 przenośnych karabinów maszynowych.
Mimo ogromnych nakładów finansowych, zaawansowanej modernizacji i potężnego arsenału, podczas I wojny światowej „Tonie” nie wziął bezpośredniego udziału w walkach. Linia frontu zatrzymała się poza zasięgiem jego dział. Choć fort przygotowywano do krwawego starcia, najtrudniejsza próba ogniowa wówczas go ominęła.
Jak fort „Tonie” zamienił się w koszary?

Po zakończeniu I wojny światowej fort nr 44 „Tonie” stracił swój dawny, groźny charakter. Wojsko Polskie zaadaptowało go na koszary, choć panujące wewnątrz warunki pozostawiały wiele do życzenia. W dokumentach z 1925 roku zachowały się wzmianki o ogromnej wilgoci – betonowe ściany bezustannie chłonęły i utrzymywały zimno oraz wodę.
We wrześniu 1939 roku fort obsadziły oddziały Grupy Fortecznej płk. Emila Kłaczyńskiego. Wraz z pozostałymi obiektami Twierdzy Kraków „Tonie” miał osłaniać odwrót Armii „Kraków”. Istnieje przekaz, według którego w pobliżu fortu Niemcy stracili dwa samochody pancerne ostrzelane przez załogę, jednak brak na to jednoznacznych dowodów historycznych. Niemniej atmosfera tamtych dni była niezwykle napięta: stary, dotychczas omijany przez zawieruchy wojenne fort nagle znalazł się w samym centrum wydarzeń.
Tajemnicza eksplozja we wnętrzu fortu „Tonie”

Podczas okupacji hitlerowskiej Niemcy urządzili w forcie magazyn zdobytej broni strzeleckiej. Wkrótce potem doszło tam jednak do zagadkowego zdarzenia. Wewnątrz obiektu nastąpiła potężna eksplozja, której dokładnych przyczyn nigdy nie zdołano jednoznacznie ustalić. Powstało wiele hipotez, lecz żadna nie doczekała się ostatecznego potwierdzenia. Wybuch poważnie uszkodził konstrukcję, a po tym zdarzeniu okupanci zdemontowali część pancernych elementów, przeznaczając je na złom.
Okupanci brutalnie okaleczyli zabytkową budowlę:
- zdemontowali pancerne tarcze strzelnic oraz pancerze kaponiery;
- rozebrali korpus i osłonę jednej z wież pancernych;
- wysadzili pancerną wieżę obserwacyjną;
- dwie pozostałe wieże obserwacyjne zostały przesunięte siłą wybuchu.
Na szczęście, mimo zniszczeń, część stalowych elementów przetrwała na terenie obiektu. Fort przypominał wrak wielkiej, niegdyś niemal niezniszczalnej machiny wojennej, którą brutalnie rozebrano na części.
Opuszczone mury i nowa szansa w 2008 roku
Po zakończeniu II wojny światowej fort „Tonie” po raz kolejny zmienił swoje przeznaczenie. Ludowe Wojsko Polskie zaadaptowało go na magazyn amunicji i materiałów wybuchowych.
Obiekt poddano modernizacji, która niestety pozbawiła go historycznego uroku:
- dawne okna przebudowano na duże bramy wjazdowe;
- przed budynkiem wylano betonową płytę, ułatwiającą manewrowanie ciężarówkom;
- w kaponierach wykuto dodatkowe otwory drzwiowe.
Wojsko opuściło ten teren w latach 90. XX wieku, a fort ponownie pogrążył się w ciszy. Chociaż stał pusty, nie został całkowicie zapomniany – teren był przez pewien czas dozorowany. Dopiero w 2008 roku tchnięto w niego nowe życie. Obiekt został wydzierżawiony przez Fundację Aktywnej Ochrony Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego „Janusz”. Choć dawne koszary straciły znaczenie militarne, zyskały szansę, by nie zniknąć na zawsze z mapy Krakowa.
O tym, jak zabytkowy fort zyskał drugie życie

Gdy fort nr 44 „Tonie” przeszedł pod opiekę fundacji, stał się miejscem pamięci, w którym utworzono filię Muzeum Twierdzy Kraków. Z czasem ruszyły powolne prace konserwatorskie, przywracające mu dawną świetność. W 2018 roku podjęto próbę nadania umocnieniom wyglądu zbliżonego do tego z okresu przed I wojną światową:
- zrekonstruowano okna w koszarach;
- wykonano hydroizolację i zabezpieczono ściany przed wilgocią;
- odrestaurowano częściowo zniszczone, wysuwane wieże pancerne.
Obecnie były fort pancerny „Tonie” znajduje się pod opieką Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie. Wejście na teren obiektu jest możliwe wyłącznie z przewodnikiem w ramach zorganizowanych grup. Dla fortu „Tonie” rewitalizacja to nie tylko sentymentalny powrót do czasów świetności, ale przede wszystkim uznanie jego historycznego dziedzictwa. Zimne betonowe mury są gotowe opowiedzieć każdemu turyście swoją niezwykłą i pełną tajemnic historię.
