Simona Kossak – kobieta, która była sercem Puszczy Białowieskiej

Wyjątkowe miejsce wśród wybitnych biologów Polski zajmuje urocza, pociągająca i niezwykle erudytka profesor Simona Kossak z Krakowa. Urodziła się w słynnej rodzinie artystycznej, ale sprawą życia wybrała nie malarstwo, lecz ratowanie zwierząt. Simona była wnuczką i prawnuczką światowej sławy polskich malarzy, lecz odmówiła kontynuowania rodowej tradycji, aby poświęcić się badaniom dzikiej przyrody. Badaczka tak bardzo zakochała się w wybranej dziedzinie, że nazywała siebie nie krakowianką, a obywatelką Puszczy Białowieskiej, pisze krakow-name.eu.

Jej biografia jest niezwykła, podobnie jak sama Simona Kossak, ciekawe fakty o tej kobiecie można znaleźć nie tylko na Wikipedii. Naturalistka, zoopsycholog, autorka książek, naukowiec i radiowiec stała się symbolem polskiego Polesia, żywą legendą, która inspirowała. Nawet wiele lat po śmierci tej działaczki mieszkańcy Białowieży i Hajnówki wspominają ją z miłością i dumą jako „naszą Simonkę”.

Ta, która widziała duszę zwierząt

W maju 1943 roku w licznej, artystycznej i zamożnej rodzinie Kossaków w Krakowie z niecierpliwością oczekiwano chłopca, bo potrzebny był dziedzic twórczego imperium, który kontynuowałby dynastię słynnych batalistów i portrecistów koni. Tym bardziej, że jedna córka już w rodzinie była. Ale urodziła się Simona. Opowiadano, jakoby głowa rodziny Jerzy Kossak tak bardzo rozgniewał się na narodziny drugiej córki, że strzelił w blaszany płaszcz Madonny na ścianie. Niemniej jednak, przez pewien czas od dziewczynki jeszcze oczekiwano przejawów talentu malarskiego, ale i tego Bóg jej nie dał. Po drugim rozczarowaniu pan Jerzy inaczej niż „wyrodkiem” małej nie nazywał.

Matka również córki nie kochała, raczej ją tresowała, często karała batem. Nic więc dziwnego, że od dzieciństwa Simona przywykła uciekać do ogrodu, gdzie czekali na nią domowi pupile: psy, ptaki i ryby. Zwierzęta w domu Kossaków były szanowane, więc nie zabraniano dziewczynce bawić się z nimi i opiekować. Po uzyskaniu świadectwa szkolnego Simona wstąpiła na Uniwersytet Jagielloński na wydział biologii. Wyróżniała się szaloną miłością do nauki. Do swojej pracy dyplomowej wybrała ryby, po części dlatego, że często słyszała w dzieciństwie, jakoby „ryby i dzieci powinny milczeć”. A dziewczyna zdołała usłyszeć za pomocą mikrofonu i udowodnić innym, że ryby jednak mają swój głos.

Od Krakowa do Białowieży

Po ukończeniu studiów wyruszyła w Tatry, Bieszczady, bo marzyła o pracy w górach, które bardzo kochała. Natrafiała jednak na drwiny i uwagi o miejscu kobiety nie w głuszy. Z czasem Simonie poszczęściło się uzyskać miejsce w Puszczy Białowieskiej, które mało kogo przyciągało: stary leśniczy dom „Dziedzinka” niemal bez warunków do życia. Ale młoda Kossak była szczęśliwa, to miejsce na 35 lat stało się jej domem, laboratorium i schronieniem. Tam pisała doktorat o sarnach, badała ekosystem, obserwowała, ratowała, przyjmowała zwierzęta, które znajdowali ludzie lub ona sama.

Z czasem do Simony dołączył fotograf Lech Wilczek, z którym się zaprzyjaźniła. Został jej mężem, najbliższym przyjacielem i współmyślicielem. Młodzi badacze mieli kruka, dzika, dwoje łosiąt, czarnego bociana z uszkodzonym skrzydłem, i dla każdego znajdowało się miejsce. To właśnie Kossak przekształciła „Dziedzinkę” w żywe muzeum współistnienia człowieka i dzikiej przyrody. Zdjęcia Wilczka przedstawiające jego żonę z czasem obiegły cały świat, a do pani Simony przyszła sława.

Saga Puszczy i jej strażniczki

Miejscowi mieszkańcy półżartem nazywali tę kobietę wiedźmą, która zna język zwierząt, a ona była po prostu zakochaną w wybranej dziedzinie naukowczynią. Kossak nie przerażały straszliwe warunki naturalne, docierała z Białowieży do swojego domku w lesie przez zaspy śnieżne czy bezdroża na rowerze, motorowerze, traktorze i nartach biegowych. Zdarzało się i tak, że motorower trzeba było ciągnąć na własnych plecach. Ale trudności nie zatrzymywały tej odważnej kobiety. W Białowieży badaczka Kossak odnalazła siebie – w nauce, w jej popularyzacji, w codziennej, wyczerpującej, ale upartej walce o zachowanie przyrody.

To właśnie w sercu prastarego lasu stała się nie tylko badaczką, ale głosem dzikiej przyrody. Współcześni badacze nazywają Simonę Kossak pierwszą polską ekolożką, która podjęła się ochrony przyrody w latach 90. XX wieku, gdy ta dziedzina dopiero zaczynała się kształtować w Polsce. Simona nie czekała, aż ktoś sformułuje zasady. Działała, a te działania kładły podwaliny nowej świadomości ekologicznej kraju. Wysiłki biolog nie pozostały niezauważone: w 1997 roku Simona Kossak otrzymała złoty order „Za zasługi dla ochrony środowiska i gospodarki wodnej”, w 2000 roku – Złoty Krzyż Zasługi, w 2003 roku – medal imienia Wiktora Godlewskiego.

Ostatnia z rodu – pierwsza w nauce

Biolożka szybko zrozumiała, że same jej wysiłki to za mało, do zachowania przyrody należy zaangażować cały świat. W 2001 roku Simona odważyła się na śmiały krok, który mógł kosztować ją karierę – opublikowała książkę „Saga Puszczy Białowieskiej”, w której szczegółowo przedstawiła historię unikalnego lasu i jego problemy. To nie była tylko praca naukowa, ale miłość i ból za przyrodę, którą ochraniała. W styczniu 2003 roku pani Simona objęła katedrę lasów naturalnych w Instytucie Badania Lasu w Białowieży, stała się wiodącym specjalistą w swojej dziedzinie. A pod koniec 2004 roku wzięła na siebie odpowiedzialność przewodniczącej rady naukowej Białowieskiego Parku Narodowego – symbolu polskiej przyrody.

Nie tylko pracowała, ale walczyła o każdy kawałek lasu, aktywnie uczestniczyła w naukowo-społecznych organizacjach i komisjach, które określały przyszłość ochrony przyrody w regionie. Simona była wśród tych, którzy stali na pierwszej linii frontu działań proekologicznych, wkładając serce i duszę w każdy projekt. I nawet w sferze technicznej dokonała przełomu – była jedną z inicjatorek stworzenia unikalnego urządzenia dźwiękowego „UOZ-1”, które ostrzegało zwierzęta o zbliżającym się pociągu, ratując im życie.

Żywe serce Puszczy

Jeszcze za życia ta biolożka stała się legendą. Od kwietnia 2001 roku Simona Kossak codziennie wychodziła na antenę „Radia Białystok”, aby opowiedzieć o mieszkańcach Puszczy Białowieskiej. Jej historie nie były wyliczeniem faktów, lecz ciekawymi opisami życia zwierząt i ptaków, w których Simona widziała nie obiekty badań, ale równorzędnych sąsiadów na planecie. Starała się dotrzeć do serc słuchaczy, przekonać: przyroda zasługuje na miłość. Słuchały jej setki ludzi z ciepłem i wdzięcznością – za możliwość na chwilę znaleźć się wśród drzew, usłyszeć szelest skrzydeł. W 2003 roku wdzięczni słuchacze Radia „Gdańsk” uznali Kossak „Radiową Osobowością Roku”.

Simona Kossak pozostawiła po sobie nie tylko uroczy głos na antenie. Jej twórczy dorobek stanowiły dziesiątki artykułów naukowych, nagrania dokumentalne, najpopularniejsze stały się książki „Opowieści o ziołach i zwierzętach”, „Saga Puszczy Białowieskiej”, „Park Narodowy w Puszczy Białowieskiej”. Nie było w nich suchości podręcznika, teksty odbierano jako spacery, spowiedź, nauki. Ponadto, znana biolożka filmowała reportaże o przyrodzie, które zdobywały nagrody na polskich i międzynarodowych konkursach – „Motyle”, „Opiekun”, „Życie żaby”. Te filmy działaczka bezpłatnie przekazywała młodzieżowym organizacjom ekologicznym, do domów spokojnej starości do oglądania. W 2002 roku Simona została honorową patronką festiwalu przyrodniczego „Żubrowisko” w Białowieży.

Przyroda zamiast nazwiska

Simona Kossak była członkinią Amerykańskiego Towarzystwa Teriologicznego, Polskiego Towarzystwa Ekologicznego, od 1991 roku wchodziła w skład rady naukowej Instytutu Badania Lasu. Jej autorytet ceniono daleko poza granicami Polski. Od 1992 do 1995 roku pracowała w sekretariacie programu UNESCO „Człowiek i biosfera” (MaB), który badał interakcje człowieka ze środowiskiem naturalnym. I wszędzie, gdzie zabrzmiało jej słowo, brzmiała też Puszcza Białowieska – jej główny temat, ból i miłość.

W 1995 roku dzięki wsparciu tego międzynarodowego programu Kossak zrealizowała jeden ze swoich pomysłów – stworzyła ścieżkę edukacyjną „Miejsce Mocy”. Ta ścieżka prowadziła nie tylko przez prastare drzewa, ale i przez serca ludzi, którzy po raz pierwszy szli przez puszczę z świadomością, że są tylko gośćmi w tym wiekowym świecie. Simona pokazywała, że poznawanie natury to nie tylko nauka, ale droga do głębszego, bardziej ludzkiego istnienia.

Kobieta, która słyszała przyrodę

Planów utalentowanej naukowczyni było wiele, ale przeszkodziła im nieuleczalna choroba. Jednak nawet w ostatnich miesiącach życia nadal udzielała krótkich wywiadów, przekazywała wskazówki kolegom ekologom, wspierała tych, którzy marzli w polowych namiotach, aby chronić ostatnie zakątki dzikiej przyrody. Zdążyła też zadbać o swojego męża, powierzyła mu zadanie zachowania i przemyślenia jej twórczego dziedzictwa, aby sprawa całego jej życia nie zgasła.

A Simona była przekonana, że dokonała najważniejszego – stworzyła nie tylko karierę naukową, ale zupełnie nową linię w rodzinie, która przez wieki żyła pędzlami i płótnami. Simona Kossak napisała swój wieczny „obraz”, tylko nie farbami, a słowami, troską, wiedzą, wiernością dzikiej przyrodzie. Biolożka zmarła w marcu 2007 roku w szpitalu w Białymstoku, pochowana została we wsi Poryte, gdzie niegdyś pobrali się jej dziadkowie. W tym miejscu zeszły się historie: rodzinna i własna.

Nazywali ją Simonką

Jednak śmierć nie sprawiła, że ten głos zamilkł. Już kilka miesięcy po jej odejściu, rada powiatu hajnowskiego założyła Stypendialny Fundusz im. prof. Simony Kossak. Rada Miasta Białystok nazwała ulicę jej imieniem. W 2006 roku w Puszczy Białowieskiej pojawił się dąb profesor Simony Kossak. We współczesnym świecie nauki w Polsce nazwisko Kossak symbolizuje Puszczę Białowieską – przyrodę jako dobro wspólne. Dzięki Simonie tysiące ludzi zaczęło patrzeć na las nie jako na zasób, ale jako na ratunek dla planety.

Pani Kossak mawiała, że wiedza o przyrodzie to akt miłości, i że ludzie nie są panami świata, lecz jedynie istotami w jego wielkim, doskonałym ruchu. I jeśli chcą zachować to życie, muszą nauczyć się żyć z szacunkiem, nie ponad, lecz obok. W oświetleniu i przekazaniu ludzkości tej prawdy Simona Kossak widziała swoją najważniejszą misję. I wypełniła ją, nawet mimo ciosu nieuleczalnej choroby.

Get in Touch

... Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.