„Kopytkowo” – małe zoo z wielkim sercem

Zaledwie dziesięć minut jazdy od centrum Krakowa, w urokliwej wsi Modlniczka, kryje się magiczny zakątek, który codziennie przyciąga setki mieszkańców i turystów. To miejsce, gdzie można pogłaskać kozę, zaprzyjaźnić się z alpaką i pośmiać się z szopa pracza podkradającego jabłko, czego na próżno szukać w miejskim zgiełku. Mowa o minizoo „Kopytkowo”, położonym pod Krakowem, które szybko stało się jednym z najpopularniejszych miejsc na rodzinny wypoczynek. Choć obiekt otworzył swoje podwoje dopiero w 2020 roku, już zdążył zdobyć serca dorosłych i dzieci, jak donosi krakow-name.eu.

Ulubione miejsce dla dzieci

Pomysł na stworzenie ogrodu zoologicznego zrodził się w głowach zwykłej polskiej rodziny, która marzyła o tym, by dać dzieciom – nie tylko swoim, ale wszystkim chętnym – szansę na bliższe poznanie zwierząt. Dzieci w wielkich miastach znają je często jedynie z książek czy bajek. Początki były skromne: kilka kóz i owiec na niewielkiej działce. Zainteresowanie szybko rosło, a ludzie przychodzili, pytali, czy mogą wrócić, przyprowadzali znajomych. W ten sposób z małej, prywatnej inicjatywy narodziła się pełnoprawna koncepcja: stworzenie miejsca, gdzie zwierzęta nie są zamknięte w klatkach, lecz żyją na otwartej przestrzeni i mogą swobodnie wchodzić w interakcje z odwiedzającymi.

Dlaczego minizoo są ważne dla dzieci?

W czasach, gdy dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranami, wizyta w minizoo staje się nie tylko rozrywką, ale i wartościową lekcją życia. W „Kopytkowie” można nakarmić kozę z ręki, podziwiać daniele, owce kameruńskie, a nawet przejechać się na osiołku. Mieszkają tam również różne ptaki ozdobne: bażanty, pawie, kury czubate czy kaczki, których obserwowanie dostarcza mnóstwo frajdy.

Psychologowie od dawna biją na alarm, że współczesne dzieci tracą emocjonalny kontakt z naturą. Miejsca takie jak „Kopytkowo” działają jak „reset”. Maluchy odkrywają tu, że zwierzęta to nie bohaterowie bajek, lecz żywe stworzenia, które mają swoje potrzeby, charaktery i nastroje. A co najważniejsze, nauka odbywa się poprzez zabawę, śmiech i ciekawość, co w naturalny sposób uczy szacunku do przyrody.

Zoo bez krat i stereotypów

W „Kopytkowie” mieszka ponad 20 gatunków zwierząt. Większość z nich jest oswojona, przyzwyczajona do ludzi i chętnie nawiązuje kontakt. Właściciele pozwalają je karmić, ale tylko specjalną karmą, którą można kupić na miejscu. Najmłodsi goście mogą nawet wejść do zagród z mniej płochliwymi zwierzętami. Szczególną dumą „Kopytkowa” są alpaki. Przyjechały tu z zaufanych hodowli i szybko stały się prawdziwymi gwiazdami. Odwiedzający uwielbiają robić sobie zdjęcia z tymi puszystymi „modelami”, a w mediach społecznościowych krąży mnóstwo fotografii i filmików z ich udziałem.

Sekret popularności „Kopytkowa” tkwi w autentyczności. Nie ma tu pompy ani sztuczności, ale czuje się, że każde zwierzę jest pod dobrą opieką, a każdy gość jest oczekiwanym przyjacielem. Zoo jest stworzone z miłością: założyciele regularnie publikują zdjęcia, opowiadają o diecie szopów czy charakterze każdej z alpak, co buduje ogromne zaufanie.

Przytulny zakątek natury pod Krakowem

Mimo skromnych rozmiarów, „Kopytkowo” to nie atrakcja na godzinę, lecz miejsce, do którego chce się wracać. Kiedy dziecko po raz pierwszy karmi kozę z ręki, a potem przez dwa dni opowiada o tym w przedszkolu, to jest prawdziwa magia. Pomimo nazwy „mini”, teren wcale nie jest mały – ma aż 7 hektarów. Ale najważniejszy jest oczywiście nie rozmiar, a doświadczenie, które zdobywają odwiedzający. Przestrzeń została zorganizowana z myślą o komforcie każdego. Łatwo poruszać się tu z wózkiem, a cały teren jest podzielony na strefy, co pomaga uniknąć tłoku, co jest szczególnie ważne w weekendy, gdy zoo gości setki osób.

Szczególną uwagę poświęcono kwestii bezpieczeństwa. Wszystkie ogrodzenia są tak zaprojektowane, aby ludzie mogli wchodzić w interakcje ze zwierzętami, a jednocześnie czuć się bezpiecznie. W zoo obowiązuje jasna zasada: karmić można tylko karmą dostępną na miejscu – wszystko dla zdrowia zwierząt. Personel regularnie przypomina o zasadach, zwłaszcza w kontakcie z szopami czy danelami. Zwierzęta te, choć urocze, wymagają ostrożności.

Niczym KosmoZoo z popularnego filmu

Film „Gość z przyszłości” oglądali nie tylko Ukraińcy. Wszyscy pamiętają cudowne zoo przyszłości, w którym pracowała Alisa Selezniowa. Owszem, przywożono tam rzadkie zwierzęta z innych planet, ale dla współczesnych dzieci większość ziemskich przedstawicieli fauny jest równie tajemnicza co istoty pozaziemskie. Aby nadrobić te braki, „Kopytkowo” od 2022 roku aktywnie współpracuje z placówkami edukacyjnymi: co tydzień przyjeżdżają tu grupy z krakowskich szkół i przedszkoli. Dzieci biorą udział w interaktywnych zajęciach na świeżym powietrzu, podczas których uczą się rozpoznawać gatunki zwierząt, dowiadują się o ich zwyczajach, a czasem nawet obserwują karmienie czy czesanie futer.

Taki format to rzadkość nawet w dużych ogrodach zoologicznych, a „Kopytkowo” ma najważniejsze: czas, uwagę i autentyczne podejście do każdego gościa. Równie ważnym elementem jest zespół. Pracuje tu zaledwie kilka osób, ale wszyscy to prawdziwi entuzjaści. Pracownicy znają po imieniu niemal wszystkie zwierzęta, opowiadają o ich charakterach i nawykach, nie boją się ciężkiej pracy i zawsze są otwarci na rozmowy. To właśnie oni tworzą tę wyjątkową atmosferę. Na terenie zoo znajduje się również duża piaskownica, plac zabaw, strefa piknikowa, a nawet food truck z napojami i przekąskami. Rodzice mogą odpocząć przy stolikach, podczas gdy dzieci biegają i poznają nowych przyjaciół.

Magia minizoo „Kopytkowo”

Nie tylko dzieci znajdą tu coś dla siebie. Dorośli również często przyjeżdżają w grupach, by odpocząć od miejskiego zgiełku. Właśnie dlatego właściciele stworzyli atrakcje takie jak wesołe imprezy farmerskie, z grami, poszukiwaniem skarbów, karmieniem zwierząt i sesjami zdjęciowymi z alpakami lub kucykami. Pomieszczenie do świętowania, choć proste, jest urządzone z miłością: drewniane ławki, girlandy, dużo światła i zieleni.

Od 2023 roku w minizoo organizowane są również wydarzenia sezonowe. Wiosną – „Pierwsze kroki koźląt”, kiedy odwiedzający mogą obserwować nowo narodzone maluchy. Latem – „Dzień alpak” z tematycznymi strefami do zdjęć, pamiątkami i wycieczkami. Jesienią – rodzinny „Dynio-weekend” z warsztatami rzeźbienia dyń, degustacjami i wiejskim jarmarkiem. Te wydarzenia za każdym razem przyciągają setki gości i stanowią wspaniałą alternatywę dla tych, którzy chcą odpocząć na łonie natury w towarzystwie zwierząt.

Czarujący świat minizoo

Ciekawym faktem jest również zaangażowanie „Kopytkowa” w akcje charytatywne. Część zysków zoo przekazuje na ratowanie zwierząt lub zakup karmy dla schronisk. Właściciele wielokrotnie dzielili się w mediach społecznościowych historiami uratowanych zwierząt, na przykład o koźle z problemami ze wzrokiem, które mieszka w osobnej zagrodzie i stało się ulubieńcem dzieci.

Mimo skromnych rozmiarów i braku państwowego wsparcia, zoo nieustannie się rozwija. W 2024 roku pojawiły się nowe woliery i ulepszona nawierzchnia ścieżek, dzięki czemu teren jest dostępny dla osób z niepełnosprawnościami. Właściciele rozważają rozszerzenie programu edukacyjnego i stworzenie strefy zimowej, by dzieci mogły odwiedzać farmę przez cały rok, a nie tylko od kwietnia do października.

Lekcje dobroci i odpowiedzialności

Wszystkie aktualne informacje – godziny otwarcia, wydarzenia i nowości – właściciele „Kopytkowa” publikują na oficjalnych profilach na Facebooku i Instagramie. Administracja aktywnie komunikuje się z odwiedzającymi, odpowiada na pytania i bierze pod uwagę sugestie. Ten przytulny zakątek to przykład, jak coś wielkiego może wyrosnąć z małego. I choć w nazwie „Kopytkowa” jest słowo „mini”, wrażenia po wizycie są maksymalnie wielkie. Bo tu nie tylko ogląda się zwierzęta, ale naprawdę się je poznaje, uczy się odpowiedzialności i radości z prostych rzeczy. A to jest ważne w każdym wieku.

Get in Touch

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.