„Kiedy wyginie pszczoła, rodzajowi ludzkiemu pozostaną już tylko 4 lata” – te słowa przypisuje się naukowcowi Albertowi Einsteinowi. Chociaż naukowcy są pewni, że tego nie powiedział, zgadzają się, że bez pszczół niektóre rośliny na Ziemi znikną na zawsze. Powszechnie uważa się, że pasieki są zawsze zakładane jak najdalej od siedzib ludzkich i tylko na obszarach wiejskich. Mit ten został jednak skutecznie obalony przez mieszkańców Krakowa już w 2017 roku. To właśnie wtedy powstał projekt Pasieka Kraków, który zakładał tworzenie takich miejsc w miastach. Na początek na dachach budynków komunalnych wydzielono miejsce na 5 minipasiek, które z łatwością mogły pomieścić 25 pszczelich rodzin, pisze krakow-name.eu.
Oryginalny projekt miejskiego pszczelarstwa

Pomysł tworzenia pasiek na dachach miast nie jest nowy; na początku ubiegłego wieku około 1000 pszczelarzy posiadało takie słodkie miniprodukcje w Paryżu. Po II wojnie światowej ich liczba spadła do 400, ale stopniowo zainteresowanie mieszkańców francuskiej stolicy zaczęło rosnąć. W Londynie pierwszy ul powstał w 1930 roku w pobliżu London Bridge, a w 1960 roku w pobliżu stacji Waterloo. I pomimo uprzedzeń mieszkańców, z tymi pożytecznymi owadami nie było żadnych problemów. Dzisiejsi berlińczycy poszli jeszcze dalej, zakładając ponad 15 0000 uli w stolicy, produkując około 150 ton miodu. Ponad 750 berlińskich pszczelarzy zjednoczyło się w organizacji „Berlin summt!”, a produkowany przez nich miód nosi dumną nazwę „Stadtbienenhonig” (miejski miód pszczeli).
Ludzie ci są przekonani, że pszczoły są korzystne dla miasta, a najważniejszą rzeczą jest próba założenia pasieki. W końcu wiele lat temu pszczelarze również podejmowali ryzyko umieszczania kłód z tymi pożytecznymi owadami w pobliżu swoich domów, a próby okazały się udane. Nie trzeba wyjeżdżać poza miasto, aby łatwo wejść w kontakt z pszczołami: pasiekę można łatwo ustawić na dachu, a ule można bez trudu podnieść za pomocą podnośnika. Jeśli ule znajdują się w pobliżu domu lub mieszkania, odwiedziny są wygodne nawet dla tych, którzy mają codzienną pracę.
Doświadczenie Krakowa
Jako pierwsi pasieki na dachach zaczęli zakładać mieszkańcy stolicy Polski, a pionierami byli pszczelarze na dachu Hotelu Chopin w Warszawie. W 2014 roku Rada Miasta Krakowa zalegalizowała miejskie pasieki, a chętnych do spróbowania swoich sił nie brakowało. Odwiedzający hotel mogą kupić ten miód lub zamówić go na śniadanie. Smak produktu stale się zmienia, ponieważ zależy od tego, jakie rośliny kwitną w parkach. W Krakowie do 2009 roku obowiązywał zakaz prowadzenia pasiek w większości dzielnic miasta, a pszczelarze mogli zajmować się swoim ulubionym zajęciem wyłącznie na świeżym powietrzu.
Badania wykazały jednak, że problemy nie są powodowane przez żądlące pszczoły, ale przez napięte stosunki sąsiedzkie, kiedy ludzie nawzajem sobie dokuczają. Po licznych apelach ze strony mieszkańców w 2017 roku władze Krakowa zainicjowały projekt, który nie był wcześniej znany w mieście – Pasiekę Krakowską. Ustalono zasady, których pszczelarze musieli przestrzegać, niezależnie od miejsca zamieszkania. Sytuację udało się uporządkować dzięki rozsądnym kompromisom, które zostały jasno określone w niektórych zapisach miejskiego rozporządzenia.
Pierwsze próby i sukces

Jak pokazuje praktyka, pszczoły mogą żyć w miastach, jeśli stworzy się im odpowiednie warunki. Należy również zadbać o rośliny niezbędne dla owadów zapylających, sadząc je w miejskich parkach, na skwerach i podwórkach. Co ciekawe, amerykańscy naukowcy udowodnili, że wskaźnik przeżywalności pszczół w miastach wynosi ponad 60%, podczas gdy na wsiach od 40% do 50%. I to pomimo faktu, że ludzie są przekonani, że miasta stanowią większe zagrożenie dla owadów. Ponadto badania przeprowadzone przez Zakład Pszczelnictwa Państwowego Instytutu Ogrodnictwa w Puławach potwierdziły, że miód miejski jest czystszy niż wiejski, ponieważ rolnicy często używają środków owadobójczych, które są szkodliwe dla owadów. Smog w miastach również nie wpływa na zdrowie pszczół ani jakość ich miodu, choć istnieje powszechne błędne przekonanie.
W momencie rozpoczęcia projektu w Krakowie zarejestrowało się 300 pszczelarzy, z których większość posiadała już pasieki poza miastem i chętnie przeniosła się bliżej domu. Władze miasta pomogły założyć pasieki na dachach, co po raz kolejny udowodniło, że możliwe jest założenie takich miniprodukcji w dużych ilościach przy dużej gęstości zabudowy. O ile tylko znajdą się chętni. W mieście brakuje wolnych terenów, ale postawienie kilku uli na dachu nie jest problemem. Tym samym projekt udowodnił, że Kraków to miasto nie tylko smogu, ale i wielkich możliwości, bo spełnia nawet fantastyczne (na pierwszy rzut oka) potrzeby swoich mieszkańców. Chodziło nie tylko o zakładanie pasiek na dachach, ale także o wyposażenie parków i klombów w niezbędne rośliny. W ramach ogólnomiejskiego projektu zapewniono również pomoc początkującym pszczelarzom ze strony wykwalifikowanych pszczelarzy w zbieraniu miodu w sezonie.
Proponowane opcje
W 2017 r. władze miasta przeprowadziły inwentaryzację budynków należących do gminy, aby sprawdzić, czy ich dachy można wykorzystać jako pasieki. Pod uwagę wzięto bezpieczeństwo zarówno owadów, jak i mieszkańców. Do pierwszych eksperymentów wybrano dachy Nowohuckiego Centrum Kultury, administracji i Zakładu Usług Komunalnych, Domu Erasmusa oraz Centrum Obsługi Mieszkańca. Na dachach stworzono minipasieki po 5 uli i wyposażono je w specjalne poidła dla owadów. Doświadczeni pszczelarze pomogli wyselekcjonować roje do życia w mieście, które miały łagodny charakter, były odporne na choroby i niekrnąbrne.
Krakowski miód

Warto zauważyć, że Polska od dawna słynie z miodu produkowanego w klasztorach. Pod Wawelem zawsze było sporo naziemnych pasiek i trend ten utrzymał się w XXI wieku. Jedynie urząd miasta ich tam nie utrzymuje. Najsłynniejszą krakowską pasieką jest ta założona przy klasztorze Kapucynów, zlokalizowana w pobliżu plantacji przy Rynku Głównym. Wytwarza ona najlepszy miód rzepakowy, ceniony ze względu na dobroczynny wpływ na serce i naczynia krwionośne, leczenie ran oraz miód wrzosowy korzystny dla mężczyzn. Ten wrzosowy produkt zawiera substancje cenne dla gruczołu krokowego i leczy choroby nerek. Miód akacjowy jest uważany za najłagodniejszy, jest zalecany dla dzieci, a także pomaga złagodzić skurcze żołądka, przezwyciężyć wrzody i wysoką kwasowość.
Kwiaty dla pszczół

Praktyka dowiodła, że zieleń miejska jest wystarczająco zróżnicowana, aby zapewnić nektar, spadź i pyłek, które są ważne dla diety pszczół od wiosny do jesieni. Kontrastuje to z roślinnością wiejską, która zazwyczaj nie kwitnie zbyt długo. Ponadto rośliny miejskie znajdują się blisko uli, więc pożyteczne owady mogą wykonywać więcej lotów dziennie. A tym samym mogą tworzyć bardziej znaczące zapasy. Naukowcy wykazali również, że wysokie temperatury w miastach (zazwyczaj o 1-3°C wyższe niż na wsiach) są również korzystne dla pszczół. Zwiększona emisja antropogenicznego ciepła przyczynia się do tworzenia specjalnej wyspy ciepła, co również zachęca owady do częstszych lotów i zbierania większej ilości miodu.
Korzyści z projektu dla Krakowa
Wprowadzając ten projekt, władze miasta planowały zachęcić restauratorów do przypomnienia starych przepisów z wykorzystaniem miodu. A jest ich w polskiej kuchni wiele. Ponadto miód miejski gwarantuje bardziej zróżnicowany smak niż miód wiejski. Dodatkowym pozytywnym aspektem jest zaangażowanie wszystkich mieszkańców w pożyteczne działanie. Do tego nie trzeba być pszczelarzem, wystarczy zasadzić rośliny miododajne w pobliżu swojego domu. To nie tylko pomoże zachować zdrowie pszczół, ale także będzie mieć pozytywny wpływ na jakość i wydajność miodu w mieście.
Warto też dodać, że skarb miasta również zyskał na tym projekcie. Biuro prezydenta wzięło również pod uwagę możliwość zorganizowania miniwycieczek dla turystów, oczywiście z zachowaniem wszelkich warunków bezpieczeństwa i w towarzystwie doświadczonych pszczelarzy. Tak więc projekt szybko udowodnił swoją przydatność i rentowność, a perspektywy na rok 2017 zapowiadały się jeszcze lepiej. Ogólnie rzecz biorąc, krakowscy pszczelarze byli zdania, że w przyszłości jeszcze więcej obywateli dołączy do tego pożytecznego biznesu, ponieważ wytwarzanie własnego miodu jest nie tylko interesujące, ale także bardzo opłacalne.
