Historia gospodarstw pstrągowych koło Krakowa to nie tylko ekologia i niespieszna turystyka. To opowieść o ludziach, którzy postanowili hodować ryby nie masowo, a z miłością – na czystych wodach, bez chemii, z szacunkiem dla natury. Małopolska obfituje w takie miejsca, tylko w okolicach Krakowa jest 10–15 aktywnych gospodarstw pstrągowych, w tym najstarsze – „Rózin”, które w 2021 roku odnowili Jacek i Donata Kaczorowie. To nie tylko farma rybna, ale i część żywej historii Małopolski, bo gospodarstwo to uważane jest za najstarsze w Europie Środkowo-Wschodniej i ma swoją ciekawą historię, pisze krakow-name.eu.
Od źródła do stołu – gospodarstwa pstrągowe Małopolski

Takich gospodarstw w pobliżu Krakowa jest 10-15, jeśli liczyć oficjalnie zarejestrowane i małe rodzinne farmy. W samym sercu Ojcowskiego Parku Narodowego zachowało się „Pstrąg Ojcowski”, gdzie pstrągi hoduje się w krystalicznie czystej wodzie z górskich źródeł. W sąsiedniej Dolinie Będkowskiej, do której można dotrzeć z Krakowa w 20 minut – inne gospodarstwo, gdzie pozwala się nawet samemu łowić pstrągi. Jeśli ruszyć na północ, w miejscowości Łososkowice czeka na gości „Złota Rybka”. A są jeszcze Bolechowice, Głogoczów, Więckowice, Zakąsiaciele… Niewielkie, często rodzinne przedsięwzięcia, które zachowują starą tradycję rybactwa i miejsca, gdzie pstrąg rośnie w naturalnych warunkach.
Jednocześnie rolnicy są aktywnymi uczestnikami projektów edukacyjnych. W szkołach prowadzą lekcje o zbiornikach wodnych, opowiadają o bioróżnorodności, zapraszają uczniów na wycieczki. Tak więc gospodarstwo pstrągowe w Polsce jest źródłem pożywienia, ale także miejscem spotkań, nauki i przechowywania wartości. Rola ekonomiczna takich farm również jest znacząca. Według lokalnych ekonomistów, lokalna akwakultura co roku zwiększa obrót o 8–10%, a popyt na naturalne ryby stale rośnie. Największą liczbę turystów przyciąga gospodarstwo pstrągowe „Rózin”, które zachowało wiele ciekawych zakątków, stworzonych jeszcze w XIX wieku.
Legenda hodowli pstrąga

Farma pstrągowa „Rózin” we wsi Dubie koło Krakowa powstała w 1881 roku, a wszystko zaczęło się od założonego w 1850 roku przez lekarza Jana Radziwońskiego niewielkiego gospodarstwa. To nie była tylko próba hodowli ryb, a ciekawy eksperyment naukowy: administracja austriacka, do której wówczas należała Galicja, dążyła do zbadania możliwości hodowli zimnowodnego pstrąga w warunkach naturalnych. W tamtych czasach było to nowatorstwo, które budziło zdziwienie i zachwyt nie tylko u specjalistów, ale także wśród lokalnej elity.
Starzy mieszkańcy opowiadali, że to właśnie pstrągi z Dubia zdobiły świąteczne stoły bogatych rodzin, w tym Potockich. Właśnie tam po raz pierwszy w regionie uruchomiono coroczne wylęganie dziesiątek tysięcy narybku i obserwowano ich rozwój. Mimo wyjątkowości, przez długi czas „Rózin” pozostawał odosobnionym przykładem. Dopiero pod koniec XIX wieku zainteresowanie rybactwem otworzyło nową erę w gospodarce galicyjskiej. „Rózin” stał się modelem bazowym dla innych farm, które z czasem zaczęły powstawać w różnych zakątkach Galicji. Ale wszystko zaczęło się w drewnianym budynku koło źródła, gdzie z wodą rodziła się pierwsza polska tradycja pstrągowa.
Oaza krystalicznie czystej wody i smacznego pstrąga

Nazwa „Rózin” – nie jest przypadkowa, nadano ją na cześć hrabiny Róży, właścicielki pobliskiego majątku. Legendy opowiadają o jej dobroci i sympatii do nauki, jakoby to właśnie ta pani pozwoliła wykorzystać swoje ziemie do ważnego eksperymentu. Pstrągi rosły tam w stawach z krystalicznie czystą wodą. Pierwsze lata działalności farmy stały się wzorem dla innych gospodarstw rybackich, a „Rózin” przekształcił się w centrum szkoleniowe, do którego przyjeżdżano z całej Galicji i Austrii, aby zdobyć doświadczenie w hodowli pstrąga potokowego i tęczowego najnowszymi metodami.
Początek masowego rozwoju farm rybnych w Małopolsce zapoczątkował nową erę dla regionu. Właśnie wtedy, w drugiej połowie XIX wieku, liczba takich gospodarstw gwałtownie rosła, a Dubie ze swoją farmą pstrągową „Rózin” było wśród liderów tego ruchu. Cechą szczególną miejsca pozostała woda źródlana – chłodna, krystalicznie czysta, właśnie taka, jaka powinna być dla pstrąga i karpia. Dzięki temu smaczne ryby można było nie tylko hodować, ale także łowić na terenie farmy, co czyniło gospodarstwo szczególnie atrakcyjnym dla miejscowych mieszkańców i gości regionu. Jednak potężny rozwój zatrzymały wydarzenia najpierw I, a potem II wojny światowej.
Historia zrodzona z wody

Po chaosie wojny i przeprowadzeniu reformy rolnej własność farmy w Dubiu przeszła na państwo. Obiekt przekazano pod kontrolę Agencji Nieruchomości Rolnych, a następnie wydzierżawiono przedsiębiorstwu specjalizującemu się w hodowli ryb słodkowodnych. Na początku 2012 roku historyczna farma pstrągowa w Dubiu zakończyła swoją działalność z powodu problemów gospodarczych i ekonomicznych. Wydawało się, że jedno z najstarszych gospodarstw rybnych w Polsce na zawsze zniknęło z mapy, ale los nagle sprawił hojny prezent.
Farmę wykupili Jacek i Donata Kaczorowie – małżeństwo, które postanowiło przywrócić temu miejscu życie i sławę. Po starannej renowacji, odnowieniu stawów i budynków, farma ponownie otworzyła się w 2021 roku, oferując regionowi unikalne połączenie tradycji i nowoczesnych technologii. Przy farmie zaczął działać restauracja, która składa się z sali grillowej z przytulnym ogrodem, gdzie można szybko zjeść, oraz przestronnej jadalni, gdzie oferowane jest pełne menu dla prawdziwych smakoszy. Lokal mieści ponad 150 gości, a wybór dań jest bardzo duży.
Czym częstuje „Rózin”?

Główną gwiazdą menu jest oczywiście pstrąg z własnej farmy – delikatny, soczysty, hodowany w krystalicznie czystej wodzie źródlanej. Ale restauracja nie ogranicza się tylko do ryb, gotują tam smaczne zupy, sałatki, burgery, są też przysmaki dla miłośników deserów i pysznej kawy. Dla tych, którzy chcą posmakować w domu, przewidziano wędzone ryby, marynowany barszcz i firmowe pesto z rukwi wodnej – produkty, które stały się wizytówką farmy. Według właścicielki „Rózin”, pani Donaty, cudowny smak zapewnia potrawom natura, bo ryby rosną w czystej wodzie źródlanej.
Właściciel gospodarstwa, Jacek Kaczorów, wielokrotnie opowiadał dziennikarzom, że wraz z żoną nawet nie spodziewali się takiej popularności, kiedy się otwierali. A od pierwszego weekendu maja 2021 roku, kiedy restauracja zaczęła działać, miejsce wypoczynku opanowały liczne rzesze gości. Cieszy się, że nie pomylił się, stawiając na szczególną aurę i potencjał starej farmy rybnej. Chociaż to, co udało się małżeństwu tam stworzyć – prawdziwa oaza spokoju i smacznego jedzenia – jest już w całości ich zasługą.
Dawne tajemnice farmy

Farma pstrągowa „Rózin” obejmuje ponad trzy hektary malowniczej ziemi, gdzie jest wystarczająco miejsca na odpoczynek, spacery i poznawanie przyrody dla dużej liczby ludzi. Wielu krakowian i turystów przyciąga nie tylko samo wędkarstwo i przysmaki z cudownej restauracji, ale także Jaskinia Miłości. Ta zagadkowa grota została wykuta w wapiennej skale jeszcze w XIX wieku. Wewnątrz niej bije źródło krystalicznie czystej wody pitnej, wypływającej spod stromego wapiennego zbocza, pokrytego gęstym lasem liściastym.
Samo zbocze powoli zlewa się z doliną rzeki Szklarki, tworząc niezwykle harmonijny zakątek przyrody. Miejscowi mieszkańcy opowiadają legendę, jakoby siła tego źródła pochodziła z wielkiego podziemnego jeziora, które rozciąga się aż do Olkusza. Mówi się, że ten, kto napije się tej wody, na pewno poczuje prawdziwą miłość. I ta romantyczna historia dodaje miejscu szczególnej magii.
Miejsce, do którego chce się wracać

W XXI wieku farma pstrągowa „Rózin” – to nie tylko miejsce, gdzie hoduje się ryby, ale także żywy symbol odrodzenia i zrównoważonego rozwoju Małopolski, prawdziwa oaza przyrody, która przypomina Krakowowi o jego głębokich tradycjach i związku z naturą. Dzięki wysiłkom nowych właścicieli farma stała się centrum kulturalnym i gastronomicznym, które przyciąga nie tylko wędkarzy, ale także turystów ceniących wysokiej jakości, smaczne jedzenie i harmonię z naturą. Z rozległego biznesu ta farma przekształciła się w prawdziwe dziedzictwo kulturowe, które pomaga Krakowowi zachować jego unikalność i stale otwiera się na świat z nieznanej, ale atrakcyjnej strony.
