Zanieczyszczenie rzek i jezior jest jednym z największych problemów w wielu krajach, a Polska nie jest wyjątkiem. Są one spowodowane działalnością przemysłową, zrzutami ścieków i nadmiernym stosowaniem nawozów w rolnictwie, więc przyczyny i konsekwencje są identyczne. Inną rzeczą jest to, że Europejczycy są bardziej aktywni niż Ukraińcy w zwalczaniu naruszeń, przy aktywnym zaangażowaniu społeczeństwa. Przykładem tego jest sytuacja z rzeką Wilgą w Krakowie, gdzie latem 2024 r. znaleziono martwe ryby, informuje strona krakow-name.eu.
O ekologii rzek w Polsce

Eksperci stale monitorują stan rzek w różnych województwach, przekazują wszystkie dane naukowcom i publikują wyniki w prasie. Pogorszenie jakości wody w kraju odnotowano jeszcze w 2021 r., więc środki są podejmowane dość aktywnie. Uzyskano wskaźniki opisujące parametry fizykochemiczne wody, w tym monitoring chlorków i siarczanów oraz charakterystykę zasolenia rzeki. Umożliwiło to zminimalizowanie wpływu kopalń i przedsiębiorstw przemysłowych na stan dróg wodnych w przyszłych latach. Jasne normy dla każdego wskaźnika, dostosowane do charakteru konkretnej rzeki lub jeziora, zostały określone w dyrektywie wodnej.
Pierwsze znaki ostrzegawcze

Wilga to największy prawy dopływ Wisły o długości ponad 67 kilometrów, przepływający przez województwa lubelskie i mazowieckie. W XVIII wieku rzeka nosiła nazwę Wilka lub Wilcza, a w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego z 1893 roku została wymieniona jako Garwólka. W czasach carskich na rzece znajdowało się wiele młynów wodnych, które były bardzo cenione przez mieszkańców okolicznych osad. Jednak podział Europy po II wojnie światowej i powstanie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wprowadziły zmiany w zwykłym rytmie życia. Młyny przestały istnieć, ale nowa władza nadal wykorzystywała potencjał rzeki.
Wieloletnia troska Polaków o Wilgę do pewnego stopnia wyjaśnia, dlaczego zanieczyszczenie wody wywołało takie zaniepokojenie wśród ludzi nie tylko w Krakowie. Latem 2023 r. ludzie zobaczyli martwe ryby w rzece i podnieśli alarm. Inspektorzy WIOS przez długi czas obserwowali rzekę z brzegów i za pomocą dronów przeprowadzili kontrolne pomiary jakości wody oraz zbadali obszar, na którym znajdują się oczyszczone ścieki z miejskiej oczyszczalni ścieków. Nie zidentyfikowano jednak żadnych źródeł ewentualnych zanieczyszczeń. Zebrane informacje pozwoliły zdusić plotki, ponieważ miasto rozpowszechniało informacje o kilku tysiącach martwych ryb. W rzeczywistości znaleziono ich zaledwie 300, jak twierdzą przedstawiciele Społecznej Ochrony Ryb.
Sytuacja w 2024 roku

Jednak w lipcu 2024 r. sytuacja się powtórzyła. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska otrzymał zgłoszenie o martwych rybach w rzece Wildze w pobliżu stacji paliw Shell w Krakowie. Inspektorzy WIOŚ natychmiast przybyli na miejsce i rozpoczęli badanie terenu. Sprawdzili brzegi i górny bieg rzeki, pobrali kilka próbek wody do badań laboratoryjnych. Interweniowali również wolontariusze.
Paweł Chodkiewicz, przedstawiciel World Wide Fund for Nature i konserwator rzek, powiedział, że ścieki i wszelkie zanieczyszczenia pochodzą z miejskich kanałów burzowych podczas intensywnych opadów deszczu. Kiedy przepływ wody wzrasta, system kanalizacyjny nie jest w stanie tego wytrzymać i woda wpływa do rzeki, a jako że Wilga nie jest zbyt pełna, wszystkie związki chemiczne w kanalizacji gromadzą się w niej. Jego opinia została wzięta pod uwagę, a przedstawiciele służb ochrony środowiska zwrócili się do Wodociągów Krakowskich z prośbą o przekazanie informacji na temat prawidłowego funkcjonowania wpustów deszczowych. Dzięki temu udało się znaleźć źródło problemu i jest nadzieja, że po uruchomieniu tych urządzeń Wilga przestanie cierpieć.
Globalne rozwiązanie problemów środowiskowych związanych z rzekami

Ekolodzy w Europie nie zmagają się z problemami sami; angażują w ich rozwiązywanie doświadczonych specjalistów i badają najnowsze technologie. Istnieją różne stacje pomiarowe, które działają na panelach słonecznych i wykonują zadania w oceanach. Nie są one jednak odpowiednie dla rzek, ponieważ czujniki są stale zanieczyszczone, gdyż woda w oceanie jest znacznie czystsza. Alternatywą są czujniki, które nie są zakłócane przez biofilm rzeczny, ale są one jednorazowe. Ich użytkowanie wiąże się z dużymi kosztami, a baterie muszą być często wymieniane.
Naukowcy postanowili pomóc naturze, prezentując system oczyszczania wody Water Sense. Są to małe pływające laboratoria, które zbierają próbki wody i sprawdzają ważne parametry: temperaturę, pH, stężenie zanieczyszczeń chemicznych i mikrobiologicznych. Informacje są natychmiast przesyłane do specjalistów i analizowane w czasie rzeczywistym. Zbadanie sytuacji zajmuje znacznie mniej czasu niż pobranie próbek, przetransportowanie ich do laboratorium i oczekiwanie na wyniki analizy. Naukowcy natychmiast wydają zalecenia, jak zapobiec katastrofie i zaradzić sytuacji. W rzeczywistości jest to autonomiczna stacja pomiarowa, która kompleksowo monitoruje jakość wody. Stacja wykorzystuje specjalną mikroturbinę i system grzewczy, które są dostosowane do różnych warunków.
Inni eksperci również badali to urządzenie. Prezes Magly, doktorant Politechniki Warszawskiej Filip Budny powiedział Spidersweb.pl, że wynalazek ten przyda się wielu przedsiębiorstwom wodno-kanalizacyjnym oraz organizacjom pozarządowym zajmującym się kwestiami środowiskowymi. Rzeczywiście, system może jeśli nie rozwiązać większość problemów środowiskowych rzek, to przynajmniej pomóc w znalezieniu sposobów na ich przezwyciężenie. Poszukiwania metod poprawy jakości wody jednak trwają, a ekolodzy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie są tym zainteresowani. I być może doskonałe urządzenia zostaną wynalezione. Nie należy jednak zapominać o roli zakładów przemysłowych, których działalność wymaga stałego monitoringu i surowej odpowiedzialności za łamanie prawa.
